Minął intensywny dla nas miesiąc...Pełen wrażeń i nowych wyzwań...Doba skurczyła nam się do granic możliwości i mamy wrażenie, że trwa zaledwie kilka godzin ;)
Stąd nasza nieobecność i brak aktywności na blogu...Ale niestety póki co, nie jesteśmy w stanie pogodzić wszystkich obowiązków z systematycznym prowadzeniem bloga. Może z czasem to się zmieni, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy:) Dziękujemy Wam bardzo za wszystkie wyrazy sympatii, przemiłe maile, komentarze, a przede wszystkim wsparcie :))) Czytając, że nasz blog jest dla Was inspiracją, to największy komplement, o jakim mogłyśmy marzyć zakładając bloga :D.
A co u nas? SZYJEMY :) Tyle, że teraz więcej dla innych, niż dla siebie ;) Nielada wyzwanie i ogrooomna satysfakcja.
Zaliczyłyśmy pierwsze w naszej działalności targi wszelkiego rękodzieła. Wspaniała atmosfera i przemiła konkurencja:).
A tak to wyglądało:
Aha! :) Pytaliście nas, jak sprawuje się Łucznik Balladyna II.
Nie przepisując opisu producenta, możemy stwierdzić, że maszyna sprawuje się dobrze. Jest to dla nas bardzo miłe zaskoczenie, ponieważ nie miałyśmy dobrego doświadczenia z Łucznikiem (nie licząc starego Łucznika naszej Mamy, który pochodzi z czasów, kiedy produkowano porządne maszyny. Co oznacza, że jest cały metalowy i po prostu niezniszczalny:)).
Wracając do Balladyny: mimo plastikowej obudowy, ma metalowe podzespoły. Szyje świetnie, cichutko i powoli, co dla nas jest ogromnym atutem, ponieważ lubimy takie szycie, kiedy można sobie problematyczne miejsca zszywać w "żółwim" tempie ;). Co nie znaczy, że nie można docisnąć gazu :)
To chyba tyle na dziś ;)
Mimo, że nas nie widać, jesteśmy cały czas na bieżąco z szyciową blogosferą, tylko nie zawsze możemy pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza;)
Pozdrawiamy cieplutko i do następnego "przeczytania" :)
Uściski,
Sistu ♥


















